December 14, 2007

Imicz

Po znalezieniu pracy i kupnie słuchawek należało wreszcie pomyśleć o wizerunku. Wiadomo: nie ma lekko - jest ciężko! Dlatego też ubierać się sam nie powinienem. Z pomocą przyszła pewna znajoma. Pielgrzymka po bazarach zakończyła się sukcesem - jest nowa kurtka, czapka i szalik. Zupełnie inny człowiek! Pieniądze poszły niemałe, ale nic to jak się dostaje wypłatę w dolarach i pracuje dla zachodniej korporacji!

CzapkaPanienka na koniec, a może raczej pani. Tym razem z poszanowaniem praw, ale z jeszcze większymi pozdrowieniami!

Komentarze (0) Kategorie:  życie

December 13, 2007

Dzień dobrych wydarzeń w amerykańskiej koszuli

Mam pracę! Tak właśnie, zostałem zatrudniony na 3/4 etatu w pewnej zachodniej korporacji. Rozmowę kwalifikacyjną może obrazować ten niedokładny cytat:

Pracodawca: “To może się Pan szykować na robienie zdjęć podczas otwarcia sklepu. Będzie galeria i je zamieścimy. Ja też będę potrzebował zdjęcia, ale to będzie potrzebny retusz…”

Ja: “Niektórych rzeczy się nie da zrobić…”

No i mam pracę! Jeszcze tylko kilka formalności, podanie ręki i mogłem opuścić hotel w zabawowym nastroju.

pc130308_.jpg

Zdjęcie na dziś, niech to będzie pocztówka z Poznania:

A! Jeszcze chciałbym podziękować (uwaga! reklama!) panu Bogdanowi z firmy Battenfeld Polska za pomoc w zrobieniu dzisiejszej prezentacji na polibudę (a co! należy mu się!). Za prezentacje dostaliśmy 5 bez żadnych wątpliwości. Dziewczyny uczestniczące ze mną w projekcie podziękowały mi za przedstawienie prezentacji pięknymi bananami twarzowymi, a moje ego urosło i pojechało chyba na wakacje w nagrodę.

Aha! Dziękuję również moim amerykańskim koszulom ($8/szt.). Chyba powinienem nadać im imiona.

Komentarze (2) Kategorie:  życie

December 12, 2007

Prawo Murphy’ego

Ostatnio ulegam nieodpartemu wrażeniu, że Prawo Muprhy’ego koniecznie próbuje na mnie wykazać swoja prawdziwość. TramwajeNajpierw wieczorem wyliczyłem, że tramwaj, który powinien mi uciekać z przystanku powinien to robić w 20% przypadków, a uparcie robi to w co najmniej 50%. Nic to, następnego dnia rano, kiedy wreszcie jadę na spotkanie w sprawie pracy jest przecież jeszcze lepsza okazja: a czemu nie zatrzymać wszystkich tramwajów w mieście? Przecież na spotkanie o prace często nie chodzę - z podobną częstotliwością jaką widzimy śródmieście zapchane tramwajami. Pierwsze oznaki nieszczęścia pojawiły się już na Rondzie Kaponiera. Wpadłem na chwilę do xero w podziemiach i w momencie, gdy ostatnia potrzebna mi kartka wychodziła z drukarki nastała ciemność. Wszystkie niezUPeeSowane sprzęty zaległy ciemnością. Awaria trwała sekundę, ale okazało się, że jest to wystarczająco długo, żeby zatrzymać zatrzymać kilka tramwajów i skutecznie zablokować inne. Skutkiem tego z luźnych 20 minut przed czasem byłem już tylko 20 minut przed czasem, bo jednak kilka km do przebiegnięcia było. Zdążyłem co do minuty i nie omieszkałem oczywiście zrobić zamieszczonego tutaj zdjęcia!

Co na rozmowie? Wszystko pięknie i przyjemnie, rozmowa jak po maśle, ale… panom się nie spodobało, że jednak studiuję (i to na dziennych!). Grzecznie wyjaśniłem, że jestem Wiecznym Studentem co jednak do końca ich nie przekonało. Do piątku się odezwą (albo i nie).

Na koniec pozostaje mi umieścić właśnie odebraną liczbę:

Czek

pc120311_.jpg

i może jeszcze panienkę wzorem Faktu ;) - zdjęcie gorące, z aparatu! Oczywiście z pozdrowieniami dla tejże i pogwałceniem prawa o publikacji wizerunku (Ustawa “Prawo autorskie”, Rozdział 10, Artykuł 81)!

Komentarze (4) Kategorie:  życie

Sennheiser rządzi

JaUlegając zaleceniom pewnego audiofila zakupiłem słuchawki Sennheiser PX 200. Zakup mocno kombinowany (bo co za sztuka pojechać do sklepu, przesunąć kartę i wcisnąć zielony?). Od razu przystąpiłem do testowania sprzętu.

 

Na pierwszy ogień poszedł Keith Jarrett i jego Vienna Concert – CD przywieziony z USA. Fortepian brzmi, a słuchawki izolują od szumów tramwaju (jednak nie tak jak te używane w pracy w szkodliwych warunkach, czego pewnie naiwnie oczekiwałem). Następnie próba bardziej zmasowanego brzmienia – A Love Supreme (*.ogg). I tu dopiero niespodzianka! Nauczony doświadczeniami ze sprzętu o wiele słabszego, a ostatnio ze słuchawkami zaiwanionymi z samolotu Air France relacji New York – Paris odkryłem co następuje:

  1. Najważniejsze: gra z nimi basista! Tak jest! Nazywa się Jimmy Garrison (lub Żimi Karisą) i jest chopak dobry!

  2. Coltrane ma potężniejsze brzmienie niż przedtem.

  3. Mówiąc, że uwielbiam jego muzykę wyraziłem się zbyt skromnie.

Aby tradycji stało się zadość na koniec zagrał wiadomo_kto (dla niewtajemniczonych: Jarrett) i wiadomo_jaki_koncert (Koln Concert). No i… cholernie się zawiodłem. Fortepian szeleszczy, szumi, folia leży na strunach, a słychać go w ogóle jak pod prysznicem w akademiku. Toteż niniejszym oświadczam: format MP3 się nadaje do niczego i ja Jarretta bezcześcił już nim nie będę.

 

 

Podsumowanie:

Słuchawki: Sennheiser PX 200

Testowane na odtwarzaczu: Toshiba A215-S4697

Cena: 59 PLN.

 

Dasnichts poleca, ja również.

Komentarze (8) Kategorie:  życie

December 11, 2007

Pisanie czas zacząć

Kapsel W związku z potrzebą zamieszczenia pierwszego posta postanowiłem złapać wenę przy użyciu Mocnego (Browar Jabłonowo - a co, zareklamuję polski przemysł!). Niestety jedynym efektem jest obecne tu zdjęcie.

Komentarze (1) Kategorie:  życie

December 9, 2007

Hello world!

Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start blogging!

Komentarze (2) Kategorie:  życie