January 31, 2008

Zarobiony jestem

Nie wiem, nie orientuję się, zarobiony jestem.

Od samego tylko rana i porannej gonitwy za tramwajem nr 5 (pozdrawiam motorniczego, który poczekał widząc mnie w lusterku wstecznym!) jestem normalnie zarobiony. Wpisy jakieś trzeba zbierać (jakby nie mogli mailem wysłać), potem trzeba iść do pracy, gdzie ostatnio jak przychodzę to jest… przerwa. No i w końcu brakuje na wszystko czasu. Dobrze, że przynajmniej jak już wykładam na półki towar to przyjemnie jest sobie z nim zrobić zdjęcie:

p1310483.JPG

Ach no nie ma nawet czasu porządnej panienki do posta zrobić, więc trzeba się dziś bez niej obyć.

Lecę tymczasem robić z chłopakami zdjęcia nocne Poznania…

Komentarze (0) Kategorie:  życie

January 21, 2008

Dlaczego w pracy jest fajnie

W pracy jest fajnie, bo:p1217215_.jpg

  1. Dostałem bluzę pewnej znanej firmy produkującej różne sprzęty (bez reklamy, bo gość przyniósł FZ18 zamiast L10 i się nim zachwycał - skandal!).
  2. p1217218_.jpgMam poniższe zdjęcie:
  3. Dali nam jeść (nawet ciasteczka były!).
  4. Nic nie robimy!
  5. Jest WiFi (ale torrenty nie działają).

Dla niektórych informacja: dzieje się to w Polsce, więc można powiedzieć, że wpis ten jest uwielbieniem polskiej rzeczywistości.
natka.JPG

January 20, 2008

McDonald’s po polsku

Po raz pierwszy od NYC udałem się do McDonalda (ale nie byłem tam z Milesem, gdzież bym śmiał!)! No więc… jest inaczej niż na Manhattanie! Dwie zauważalne na pierwszy rzut oka różnice:p1190407_.jpg

  1. Ceny nie są adekwatne do zarobków jak w USA (gdzie te hamburgery po $.99?).
  2. Lokal jest zdecydowanie bardziej ekskluzywny (z wystroju, nie, że czystszy).

p1190409_.jpgNo dobra, może to jeszcze niewiele, ale prawdziwy hit jest jak się zachce (zdjęcie z prawej)! Napis ów jest poparty konsolą z przyciskami umieszczoną tuż nad klamką. Wracam zatem po rachunek, ale (cholera!) zgubiłem/nie ma! Sprawdzam więc czy drzwi są na pewno zamknięte. Naduszam - owszem, ale po chwili podchmielony gość (jest sobota po północy) mi otwiera od wewnątrz triumfalnie oznajmiając: “2008!!” (znaczy się to kod chyba jest).

p1170387_retusz.jpgI gdzież to nam jeszcze do nieograniczonych, samoobsługowych dolewek wszelkich napojów z USA?

Komentarze (2) Kategorie:  życie

January 13, 2008

Prawie jak w studio

p1120495.jpgp1120477.JPGSobota, nuda nic się nie dzieje. Wpada więc KyLU i ustawiamy coś_jakby_studio_fotograficzne. Kilka świateł, białe tło - a nuż może się czegoś nauczymy! Wyszło coś…

p1110413.JPG

January 10, 2008

Wiosna idzie

p1090399_.jpgPoczątek sezonu grillowego już za mną. Imprezę hostowali Rybaki. Wszystko pięknie, wcale nie zmarzliśmy. Nie zapominajmy jednak: jeden Flyman wiosny nie czyni!

Komentarze (0) Kategorie:  życie

January 8, 2008

Miles

Dzisiaj jestem na Manhattanie. Zaraz po obiedzie Miles mnie zabrał. Wpadliśmy do Birdlandu posłuchać Lestera,p9170133.jpg potem połaziliśmy trochę po Harlemie i okolicach Pięćdziesiątej Drugiej. Nic szczególnego. Jak ktoś myśli, że se jaja robię to zamieszczam zdjęcie obok. Aha, Milesa na nim nie ma, bo akurat on je robił (a wolałem jednak ja być na fotografii, a nie jakiś murzyn). Pozdrawiam wszystkich serdecznie z NYC!

PS. Jak ktoś mi będzie jeszcze kupował prezenty, w których wszystko dzieje się na kilku ulicach jednego miasta to niech to zrobi zanim tam pojadę (co nie znaczy, że nie jestem wdzięczny)!p9180240.JPG

January 3, 2008

Niemiłe niespodzianki

Pierwsza podróż do Poznania w Nowym Roku i już okropnie! Zaczęło się od tego, że PKP zawiodło na całej linii. Moja planowana trasa - 2 przesiadki - przebiegła bez zarzutu. Pociągi przyjechały punktualnie (a nawet się wcześniej podstawiały) do tego wagony były przyjemnie ogrzane, ludzi było niewiele i w Poznaniu byłem punktualnie o 11:02. Tragedia. Jakby tego było mało postanowiłem zrezygnować z dziennej dawki adrenaliny kupując bilety na trawmaj, bo dawno kontrola się nie zdarzyła żadna. I niestety, tymczasem przyszła. Trzej Królowie wczłapali się do tramwaju (a jeden był wielki! tylko wielki-szeroki, a nie wielki-wielki) pogadali sobie przez jeden przystanek, a potem przystąpili do kontroli. Żeby nie było wątpliwości to kupiłem nawet bilet na swoja walizkę (o zgrozo) więc zero adrenaliny. Nic. I tu pytanie rzucam dla czytelników: co robicie kiedy wsiada trzech potężnych gości z wystającymi urządzeniami do kontroli biletów z kieszeni i identyfikatorami na szyi, a Wy nie macie biletu? Bo oni jednak złapali kogoś.

Aby sobie dzień nieco polepszyć wykonałem jeszcze na dworcu jedno (słownie: jedno zdjęcie) w formacie RAW, by potem trochę Toshibę nim pomęczyć. Zdjęcie mocno_słabo_średnie, byle jaka kompozycja. RAW wywołałem szybko pluginem UFRaw do GIMP’a, następnie zrobiłem z tego HDR’a przy pomocy Qtpfsgui. I dzień znów się nie poprawił, bo proces zajął jedynie jakieś 25 minut (łączyłem 5 zdjęć od -3.0EV do 3.0EV, każde 10MP), a clipboard01.jpgwg moich obliczeń powinien był zająć ponad godzinę! Zagadką też pozostaje co dokładnie robi w tym czasie komputer (zdjęcie obok). Kilkukrotnie już przeprowadzałem podobny proces i za każdym razem rozkład pracy na poszczególne rdzenie wyglądał inaczej, np. tym razem pracował głównie ten po lewej. Na koniec zabawy wypróbowałem jeszcze oprogramowanie Olympusa do wywołania tego samego RAW’a i muszę stwierdzić po dłuższej analizie, że wyszło to lepiej. Oto efekty przemęczania komputera (od lewej: Olympus Master 2, UFRaw z GIMP, HDR z Qtpfsgui):

00om_.jpg00_.jpg_pregamma_1_mantiuk_contrast_mapping_03_saturation_factor_08_.jpg

Poprawia humor, nie? Więcej o HDRach i RAWach jeszcze napiszę jak będzie dobry materiał do tego.

Niestety! Tak poprawiony humor zepsuła wiadomość z serwisu Canona. Nie oddadzą mi mojego starego Canona S1, w którym mieli wymienić matrycę tylko zamienią mi aparat na nowego Canona S5. Nic z tego nie rozumiem, ale niech im tam będzie. Aha, właściwie to nie mój Canon tylko brata, bo wygrał go on w jednym z konkursów smsowych w zeszłym roku (zatem warto brać udział w konkursach!).

A przy okazji następny konkurs dla osób śledzących moją twórczość (lub mających chwilę na zapoznanie się z nią).

Pytanie: Kim są kibice Legii?

Odpowiedź leży w zasięgu kilku kliknięć myszką - tyle podpowiedzi.

Ostatni konkurs geograficzny wygrał Nowak i Paulka (Nowak, bo podał świetną odpowiedź, a Paulka, bo upc300349_.jpgważa, że jej też się należy). Nie wiem jeszcze jakie będą nagrody, ale chyba zrobię ranking i kiedyś_tam pomyślę.

Kończę Panienką i czekam na odpowiedzi w komentarzach:

January 2, 2008

Sylwester

p1010413-p1010419_thmbtif.jpg

December 29, 2007

Sennheiser PX 200 ze sklepu vs. Sennheiser PX 200 z Allegro

Zainspirowany testem KHRoN’a na jego blogu postanowiłem również porównać niby identyczne dwie pary słuchawek Sennheiser PX 200 z których zakupu nie tak dawno się bardzo cieszyłem. W teście pomógł mi audiofil Kazik, jego Narzeczona i Prezes Grupy Dyskusyjnej L-ziom.

pc280543_.jpgW szranki stają zatem Kazikowe Sennheiser PX 200 w 100% oryginalne, zakupione w dużym sklepie za jeszcze większe pieniądze (ponad 200 PLN, ale nikt do dzisiaj nie wie dokładnie ile) z moimi Sennheiserami PX 200 zakupionymi poprzez portal Allegro za jedyne 59 PLN (jako używane co prawda, ale bardzo mało) i nie posiadającymi etui. Te pierwsze nazywał będę dalej czarnymi (bo czarne zaiste są), a drugie białymi.

Różnice w budowie fizycznej:

  • Kształt pałąka (patrz zdjęcie powyżej).
  • Budowa muszli. W białych są one nieco większe, można nimi kręcić wokół głośników.

pc280555_.jpgpc280549_.jpg

  • Czarne posiadają ok 15 cm dłuższy kabel (zawsze to coś!). Widocznych różnic w jakości kabla/wtyczek nie widać.

pc280560_.jpg

pc280562_.jpgpc280556_.jpg

  • Białe składają się gorzej i jednocześnie nie pasują do oryginalnego etui.
  • Materiał pokrywający głośniki w białych jest nieco luźniejszy.

Tyle co widać na zewnątrz - teraz najważniejsze testy: słuchowe. Zacznijmy od słów audiofila słuchającego Public Enemy:

białe - scena zacieśniona; bas za wolny, głęboki, nisko schodzi; za mało dynamiki; nieprzyjemne pogłosy; słychać na zewnątrz.

czarne - brak pogłosów; scena trochę szersza; trochę szybsze.

Zmiana płyty - The Time Możdżera i reszty chłopaków:

białe - głębszy bas; mikrodynamika w porządku; zamazują.

czarne - stereofoniczne, scena szersza; mikrodynamika jest ok; trochę precyzyjniej.

Sprawdziłem samemu - rzeczywiście, jednak z braku znajomości powyższych terminów określiłbym różnicę brzmienia jako zmianę parametrów equalizera. Białe mają zdecydowanie więcej basu, a wyższe tony są wyciszone. Aby pozbyć się wszelkiej subiektywności postanowiliśmy przeprowadzić test z zamkniętymi oczyma. Na ochotnikadsc_0794_.jpg zgłosił się Prezes. Usiadł tyłem, zamknął oczy, a my zaczęliśmy podawać muzę na dowolnych słuchawkach. W skrócie: Public Enemy, najpierw słuchawki czarne, potem słuchawki czarne, a na koniec białe. Prezes rozpoznał kolejność jako białe, czarne, czarne, widać nie skupiał się zanadto, ale pewnie podobnie byłoby ze mną (na szczęście ja nie poddałem się takiemu testowi).

Przy podobnym sprawdzianie ani Kazik, ani Narzeczona oszukać się nie dali. Nie pomogły kombinacje z podbiciem basów czy zmianą muzyki na Metheny’ego czy Jarrett’a - różnicę słyszeli wyraźną.

Pytanie czy białe słuchawki są lewe pozostawiliśmy bez odpowiedzi. Być może, gdy google mnie zaindeksuje i trafią tutaj inni audiofile uda się na to pytanie odpowiedzieć. Jak dla mnie już same różnice fizyczne są na tyle znaczne, że można stwierdzić nieoryginalność białych Sennheiserów. Tak szanowany producent (nawet przy sprzęcie z niższej półki) powinien mieć większą powtarzalność produkcji - kto by im inaczej dał certyfikaty ISO?

Osobiście jestem ze słuchawek zadowolony. Myślę, że ich jakość jest adekwatna do ceny na dzisiejszym rynku.pc270461_.jpg

Dodaję fotkę i kończę:

Komentarze (1) Kategorie:  życie

December 18, 2007

Trygonometria chodzenia

Szanowni Czytelnicy, zwróćcie proszę uwagę na poniższy fragment chodnika:

pc170327_.jpg

Nie jest to na pozór zwykły chodnik! Więcej: jest to dość skomplikowany, trygonometrycznie trudny do przejścia chodnik. Cały problem zaczyna się, gdy chce się przekształcić wzór na ziemi na prędkość chodzenia. Optymalna ilość kroków do przejścia najmniejszego, branego pod uwagę fragmentu chodnika to 5-6 (odległość pomiędzy co dwiema czarnymi liniami zawierająca dwa duże, białe kwadraty). Jeżeli założymy, że odległość ta to 2π (co jest dość naturalne, bo zawiera przecież dwa mniejsze, łatwe do podzielenia fragmenty) to wyjdzie na to, że jednym krokiem pokonujemy 60° lub 72°. Jakby tego było mało to prawdziwe problemy zaczynają się, gdy chodzimy tangensoidą, a nie sinusoidą! W przypadku funkcji tangens nie można przecież wdepnąć w połowie białego kwadratu (tam funkcja nie istnieje!) odpadają więc kroki typu: π/4, π/2 i π/6 (czyli odpowiednio kąty 45°, 90° i 30° - drobniej chyba nikt nie chodzi). Sinusoida jest jak najbardziej w porządku, ale… gdy dołożymy do tego ruch po naszej sinusoidzie będziemy szli jak pijani. O wiele łatwiej iść już po funkcji arctan (tutaj się odwołuję do podstaw analizy matematycznej Czytelnika), bo jedynym problemem będzie miejsce zerowe tej funkcji, dalej już nikt uwagi na nas nie zwróci.

Kolejny problem: ruch czubka naszej głowy. Kolejna sinusoida! A właściwie cosinusoida, bo zaczyna się, kiedy stoimy na jednej z nóg, czyli np. w momencie pobytu na jednej z czarnych linii. I tu nasuwa się pytanie: dlaczego to ze sobą nie interferuje? Albo jeszcze pójdźmy za ciosem: jaki interwał to stworzy? Niech to będzie pytanie skierowane do Czytelnika (takie podbijanie poczytalności).

img_4538.jpgNa koniec Panienka. Pozdrawiam!

Komentarze (0) Kategorie:  życie