July 15, 2008

Znowu Polska - dokładniej: Polacy

Jeśli po dwóch tygodniach słuchania chińskiego gadania jesteś świadkiem chamstwa na lotnisku to musiałeś spotkać Polaka. Tak też mi się trafiło na paryskim de Gaulle’u. Stojąc w kolejce do bramek byłem świadkiem kłótni w super połamanym angielskim. Pani o francuskich rysach twarzy krzyczała let me space! na pana o europejskim akcencie, który odburknął off with you! can not see you!. Czyż nie piękny to język? Żadne z nich nie powiedziało nic poprawnie, ale mogli się pokłócić i zrobić scenę, w której wiadomo było o co chodzi. Łudziłem się jeszcze przez chwilę, że starszy pan nie jest z mojego rodzinnego kraju, niestety po chwili zobaczyłem w jego rękach książeczkę “Rzeczpospolita Polska, Paszport”. Życie…

Tutaj chciałem zaapelować do rodaków na całym świecie: Polacy! Nie każcie mi się za Was wstydzić, gdziekolwiek się znajdę! Zaskoczmy świat kulturą!

W każdym razie z braku czasu na lotnisku w Hong KonguNow that is a friendly policeman! nie zapodałem jeszcze stamtąd żadnego zdjęcia. Warto zwrócić uwagę na przyjaznego policjanta (obok). Generalnie te wszystkie maleńkie ludziki są bardzo sympatyczne (z młodymi tancerkami z Hong Kongu na czele).I think it's Hong Kong's tallest condominium building Hong Kong robi wrażenie jako miasto rozsiane po wzgórzach z chudymi i wysokimi blokami mieszkaniowymi (fota na lewo). Pięknie prezentuje się w nocy, widać jednak gołym okiem, że jest to 7 milionów ludzi upchanych na niewielkim kawałku ziemi w mieszkaniach wielkości pokoju w akademiku. Wszyscy zabiegani, a handel kwitnie - wody wokół miasta zapchane są niezliczonymi statkami rozmaitej wielkości. Aha, elektronika jest tania, ale nie do przesady. Przebicie dość podobne jak w Stanach. Tyle chyba skrótowej refleksji po kilkugodzinnym obcowaniu z miastem. Ważna uwaga: walutę z Hong Kongu można stosować w Macau, ale odwrotnie to już nie działa (dowiedzieliśmy się o tym w praktyce od taksówkarza). No i przypomnę jeszcze, że McDonald’s jest wszędzie!

Mazury Jeszcze tylko rundka wokół Tybetu, rzut okiem na Ural, zwiedzanie Moskwy jednym spojrzeniem, kilka zdjęć mazurskich jezior, rozmowa z Małgorzatą Pieńkowską (nie, nie zauważyłem, że pani, która obok mnie usiadła i miło zamieniła kilka słów jest gwiazdą serialu M jak miłość - nie oglądam go), lot z Agnieszką Holland (o, tym już się można chwalić!) no i znowu Warszawa.

Dwie ostatnie impresje z wyprawy na koniec świata:

LCD screen in an Air France plane Zrzut ekranu z samolotu Air France - kto zna tą płytę ten wie o co chodzi. Ja tylko serdecznie pozdrawiam osobę, której ekran właśnie fotografowałem. Druga impresja to dwóch muzyków w taksówce pana Wong Chiu Kwan w środku Hong Kongu z bagażnikiem zapiętym na sznurek, bo walizki były za duże. Bezcenne:

One last impression from Hong Kong - two musicians in a taxi cab

Na kompie 1502 zdjęcia - będą się pojawiały regularnie w ciągu najbliższych tygodni w galerii. W końcu pozostało jeszcze mnóstwo materiału z nocnych i dziennych wypraw z NG po Macau, plaży nad Morzem Południowochińskim czy rejsu po porcie rybackim w Hong Kongu. Tyle. Pozostaje pytanie: dokąd teraz?

July 13, 2008

Na lotnisku w Hong Kongu

Stwierdzam niniejszym (podobnie jak kiedyś), że na lotnisku w Hong Kongu jest darmowy hotspot.

Dzisiejszy gratis - panorama Hong Kongu:P7120147-P7120154

July 10, 2008

Zdrowie!

Some things are always the same, everywhere. Cheers to you!Niektóre rzeczy wszędzie są takie same - tak jak Coca Cola (jedyne $3,50!) sprzedawana na najbrudniejszych ulicach Macau. Podczas tej wyprawy, jak przystało na reportera NG, zrobiłem mnóstwo świetnych ujęć, których niestety nie mam kiedy przejrzeć i opublikować, dlatego też podzielę się tylko wiedzą uniwersalną:


July 8, 2008

Gorąco - nie zawsze znaczy ciężko

European tourist at the edge of the world - now that's a tough job!W Macau (albo w Macao, bo już nie wiem która nazwa jest czyja) jest gorąco. Dzień w dzień człowiek się poci, i tu kolokwialnie wtrącę, jak dzika locha. Na szczęście wszędzie wszystko jest klimatyzowane, trzeba jednak uważać na szoki temperaturowe. Wszystko to sprawia, że praca europejskiego turysty (obok) wcale nie jest letka.

Warto zwrócić uwagę na dwie różnice kulturowe, które przeciętnego Polaka mogą zaskoczyć:

  1. Chińczycy SĄ punktualni. Jeśli autobus odjeżdża o 15.45 to znaczy, że odjedzie niezależnie czy w nim siedzisz. Jeśli koncert zaczyna się o 19.00 to się zaczyna i nieważne, że honorowi goście jeszcze nie dotarli (ale i tak się ich wita).
  2. Na jezdni jest bałagan, a może raczej brak wszelkiej uważalności na pieszego. Tak - polscy kierowcy są kulturalni i ustępują miejsca. Tutaj się wchodzi prosto pod samochód.

No i wszędzie jest dużo chińczyków i w ogóle. Dodam jeszcze, że wczoraj wpadło mi do pokoju 12 małych chinek z Hong Kongu. Rozkoszny widok do prawdy! I jak zwykle nie było aparatu pod ręką (pomimo, że wziąłem trzy), bo wszystkie się akurat zaczęły ładować a karty pamięci załadowane po brzegi (a też wziąłem trzy). No nic, będę potem historie wnukom opowiadał.

July 5, 2008

Koniec świata

Yeap, that's definitely Hong KongNa początek powiem tylko, że w Hong Kongu (obok) jest bardzo gorąco, ale za to wilgotność jest ogromna. Aha, i samoloty są wygodne, ale tylko tak do wysokości Moskwy. Na szczęście wszędzie na świecie mają zimne piwko. Tutaj Tsingtao Beer - good cause it's cold, big and good. ukryte pod nazwą Tsingtao Beer. Jest ono dobre, bo jest dobre, duże, zimne i tanie. Dorzucę jeszcze widok Macau nocą (tak od strony Macau at night Bank of China) i będę własnowolnie opuszczał klimatyzowany pokój.

June 30, 2008

Parę słów dla poprawienia ludziom humoru

Już za dni parę zobaczę: Paryż, Hong Kong i Macau. A Wy generalnie NIE! Nie zamieszczę nawet żadnego zdjęcia ilustrującego tę przechwałkę, bo przecież i tak niedługo będzie ich mnóstwo (i to z drugiego końca świata!).

No i następnym razem obiecuję bardziej merytorycznie.

June 20, 2008

Parę słów o kitach

Wiecznie płonąca dyskusja o obiektywach kitowych jest i dla mnie okazją by dolać nieco oliwy do tego ognia. Zamiast jednak wykazywać się osobistymi refleksjami i doświadczeniami (których jest wszędzie pełno) pragnę zestawić nieco empirycznych dowodów za dpreview.com.

Otóż ów londyński serwis przetestował pięć kitowych obiektywów na wskroś w warunkach laboratoryjnych. Aby nie zanudzać zestawieniami i nieudolnymi tłumaczeniami przedstawię tylko krótką tabelkę z wynikami.

Testowane obiektywy to:

tabela_.jpg

Moją uwagę przykuła szczególnie rubryka “Jakość obrazu”. Wnioski każdy i tak wysunie swoje, a wojnie (jak znam rzeczywistość) nie będzie końca. Jakby ktoś mnie pytał to moja opinia o tych obiektywach jest jak w powyższej tabeli, bo ja lubię takie empiryczne poznanie. Zachęcam przy okazji wszelkich ekshibicjonistów sprzętowych do lektury dpreview.com. I tyle.

Komentarze (9) Kategorie:  życie

May 6, 2008

Nowe znajomości

Majowy weekend to pora, aby robić najprzeróżniejsze gupoty. Tak więc drugą jego część spędziłem na podróżowaniu na Litwę. Czekał mnie niewielki koncert do zagrania (a właściwie dwa), a przy okazji cała masa fajnego jeżdżenia. Poznałem po drodze też:

1. Chłopaka pracującego w niemieckim zakładzie pakującym mięso. Nasłuchałem się historii z branży i obowiązkowo nabrałem obrzydzenia do pakowanego mięsa.
2. Kolejna niespodzianka: trzech studentów medycyny z ciekawymi historiami z egzaminów (no przyznaję - niewiele zrozumiałem) popijających piwko. Dyńka mi jednak nie wytrzymała, wyjąłem poduszkę (ważne: poduszka w podróży pociagiem przez całą Polskę to skarb!) i oddałem się błogostanowi.
3. W autobusie Suwałki-Warszawa jechałem znowuż ze studentem psychologii. Łotyszem, jakby było mało.
4. Na sam koniec najlepsze - lakiernik samochodowy pracujący w Niemczech (a właśnie! na zachodnim są hot-dogi z dodatkami po 3 zeta!).

A waterfall (Lithuania)Zrobiłem też kilka fotek (np. ta po prawej). Uprzedzam ewentualne pytania o użycie programu do obróbki graficznej: zdjęcie wyszło takie prosto z aparatu, a jedyne co poprawiłem to wcisnąłem w Picasie “Szczęśliwy traf” i wykadrowałem nieco. Żadne cuda na kiju, zwykły Olympus E-410.

Jak już mowa o Litwie to muszę przyznać, że Wilno bardzo się rozwinęło od mojej ostatniej wizyty w nim w liceum. Ładnie tam i czysto. Piękne biurowce i odrestaurowane zabytki.

Kolejna obserwacja: potwierdzam poniekąd obiegową opinię, że im bardziej na wschód i ludzie biedniejsi tym sympatyczniejsi, życzliwsi i dobrzy ogólnie (podobnie zauważyłem w Paoli w południowych Włoszech - może nie na wschód, ale w biedniejszej części kraju). Nawet litewski, wydawałoby się, że przemęczony, kierowca busu (no właśnie, tanie PKSy tam mają) starał sie mówić po Polsku i podrzucił mnie pod sam przystanek autobusowy na Warszawę. Wspomnę jeszcze o pani dyrektor domu kultury, która była moim tłumaczem, doradcą i przewodnikiem w organizowaniu przeprawy do Poznania. Pięknie po prostu. Życzę wszystkim spotykania w życiu tylu dobrych ludzi co ja! I tyle radości z jeżdżenia gdziekolwiek. Kilka fotek więcej znajduje się w galerii lub po prostu na mojej flickrowej stronie.

May 3, 2008

Na Dworcu Centralnym

Wyrażam pochwałę rzeczywistości Dworca Centralnego w Warszawie. Moja Toshiba wyraźnie mruczy, że jest tutaj net i nawet nieźle śmiga! Zamieściłbym fotę, ale siedzę na hali głównej i jest pierwsza w nocy.

May 1, 2008

Podróżowanie

Czasem tak bywa, że dowiaduję się z biletu gdzie się aktualnie znajduję (szczerze, można zapomnieć!). Mając wolną środę wynalazłem nowy sposób podróżowania: trzeba się umyć, naładować Olympusa i Toshibę i udać się z nimi na stację, gdzie kupuje się bilet na losowo wybrany pociąg. Tak więc trafiłem do Rawicza. Co prawda miałem ochotę na typowo plenerowe fotki to jednak postanowiłem zobaczyć miasto od wewnątrz. Okazało się, że jest to typowo niemiecka mieścina o średniowiecznym układzie ulic. Ciasne kamienice w najróżniejszych stylach (momentami jak w południowych Włoszech) wprawiają w osłupienie i każą ponownie zastanowić się co z perspektywą w architekturze i jak to ująć, żeby niebo wyszło dobrze. Układ miasta przypomniał mi Suwałki z jedną z pokazowych arterii wyłączonych z ruchu samochodowego. Po dostaniu się do Rynku Głównego (sam to Rawicz's City Hallwywnioskowałem gdzie jestem!) ujrzałem piękny ratusz (i tu proszę spojrzeć kto jest zorientowany na zdjęcie obok i dopowiedzieć sobie w jakim stylu). Zaraz obok natknąłem się na zadbany kosciółek imienia Św. Boboli na ulicy Buszy, gdzie po chwili dopiero zorientowałem się, że jestem fotografem ślubnym. A random wedding in Poland Bo:
1. To normalne, że stoję przed wejściem i walczę z różnicą tonalną wnętrza i fasady kościoła (zdjęcie na prawo).
2. Nie miałem pojęcia co to za uroczystość w środku tygodnia i uznałem za stosowne rozłożenie się z aparatem na trawniku przed kościołem.
3. Nie widziałem nic niestosownego w robieniu zdjęć dorożce i dwóm jeźdźcom podjeżdżającym pod wspomniany kościół.
Aha. Uwaga dla zwiedzających: rozejrzyjcie się dokładnie szukając bankomatu, bo jest ich tam kilka (tak, poszedłem do nieswojego i zapłaciłem prowizję, a mój był po drugiej stronie Rynku).
Kontakt z Rawiczem zakończyłem piknikiem na peronie pierwszym, gdzie spożyłem kilka parówek, Książa, bułki jakieś i musztardę piekielną (pozdro dla konduktora ze składu na bocznicy!).
Bilet do Katowic i jazda dalej! W kolejnym pociągu trafiłem na dyskusję z Polakiem:

“(…) wie pani, nic nie zrobili, no do tej pory nic nie zrobili, no nic nie zrobili! Służbę zdrowi rozpieprzyli…

Inny pasażer: Służbę zdrowia to akurat każda władza przerabia na własne kopyto.

No tak, no ale kurcze niech nie mówi [premier Tusk], że… no to to to po ch*j taka władza jest? Po co taka władza? To wziąść sikierami i jutro to się skończy z tym!

To po co takie społeczeństwo?

Nie no, oczywiście! Społeczeństwo takie to po cholerę takie społeczeństwo jak władza tylko gnębi społeczeństwo i ma w d**ie wszystkich: emerytów, rencistów…

Władza jakaś musi być, bo inaczej to by był małpi gaj.

Nie musi być, nie musi być! No przecież tu nie ma władzy, tu jest bezwładza. Zobacz, że mordercy, bandyci mają prawo, a zwykli ludzie nie mają prawa. No Ćwiąkalski wypuszcza samych morderców. Jakie to jest prawo? No jakie? (…) Premier z Stokłosą jeszcze wódkę pili w Boże Narodzenie, a tu niby Heniu był we więzieniu. (…) Ale kto tą władzę wybrał?

Katowice at night Cudownie! Jednak prawdziwy folklor dopiero spotkałem pod dworcem w Katowicach. Bezpiczeniej czasem pracować z aparatem niż z dyktafonem. Kolejny pociąg zawiózł mnie na wschód słońca do Warszawy. Oczywiście, że wg prawa Murphy’ego musiał on jechać przez Skierniewice, oczywiście, że zwolniłSunrise in Warsaw na dworcu i się nie zatrzymał i oczywiście, że nie dało sie otworzyć drzwi podczas jazdy. Nie ma tego złego. Zawsze dobrze jest zobaczyć Pałac, a tym bardziej podczas wschodu Słońca! Pozdrawiam serdecznie wszystkich Polaków, a zwłaszcza Polki, które częstują kanapkami na dworcach!