September 1, 2008
Dziwne weekendy II
Integrowanie się z rdzenną ludnością Poznania ma swoje niewątpliwe zalety. Poznaje się w ten sposób tradycyjne (nie mylić z wyszukane) i bardzo smaczne miejscowe potrawy. Na zdjęciu po lewej pyry z gzikiem. Tłumaczenie dla ludzi spoza
terenów pyrowych: kartofle/ziemniaki z serem. Palce lizać! Do tego można dołożyć paradowanie w krakowiaku po Środzie Wielkopolskiej, odkrycie, że klisza, którą się założyło jeszcze w Chinach pękła (ale szczęśliwie na koniec i teraz sobie grzecznie schnie na sznurku) i się robi dziwnie i nietypowo. Ważne, że nudą nie wieje.






























Zostaw komentarz: