August 13, 2008

Mieszanie chemii

Późną, nocną porą właśnie własnoręcznie wywołałem pierwszą wielkoformatową kliszę (nie mówiąc o tym, że jest to pierwsza klisza własnoręcznie wymieszana na własnej chemii w toalecie). Wszystko zrobiłem na totalnego ninję - mając jedynie niepewny koreks i ledwo rozrobioną chemię w butelkach. Okazuje się, że nie trzeba mieć ani termometru, ani lejków żadnych, ani nie trzeba się zbyt precyzyjnie trzymać czasów.

Do procesu użyłem:

  • wywoływacz Kodak D-76 - rozrobiłem wedle instrukcji trzymając temperaturę “na palec”, a potem tym samym termometrem ostudziłem do 20°C. Instrukcja dla Fomapanu 200 podawała 5-6 minut kręcenia, więc z odpowiednią dokładnością to wykonałem;
  • przerywacz profesjonalny - kubek wody i dwa chluśnięcia octem 10% - jakieś dwie minutki;
  • utrwalacz Tetenal Superfix - proporcje dobrane precyzyjnie butelką od piwa;
  • zmiękczacz Tetenal Mirasol - parę chlupnięć i gotowe.

Tak wywołana klisza nadaje się do spożycia po odpowiednim wyschnięciu. Widać na niej obrazy i to całkiem dobrze naświetlone. Niestety przepaliłem ją przy niektórych brzegach zapewne za sprawą komórki, którą mierzyłem czas. Kilka klatek jest zupełnie dobrych, niestety na efekty trzeba będzie poczekać do chwili znalezienia odpowiedniego skanera lub wykonania odbitek (czyli znalezienia powiększalnika i wywoływacza do papieru). Zabawa godna polecenia.

Aby nie obyło się bez fotografii to ujęcie z ostatniego spaceru z czterema aparatami po Poznaniu:

Kategorie:  fotografia
Zostaw komentarz: