July 8, 2008

Gorąco - nie zawsze znaczy ciężko

European tourist at the edge of the world - now that's a tough job!W Macau (albo w Macao, bo już nie wiem która nazwa jest czyja) jest gorąco. Dzień w dzień człowiek się poci, i tu kolokwialnie wtrącę, jak dzika locha. Na szczęście wszędzie wszystko jest klimatyzowane, trzeba jednak uważać na szoki temperaturowe. Wszystko to sprawia, że praca europejskiego turysty (obok) wcale nie jest letka.

Warto zwrócić uwagę na dwie różnice kulturowe, które przeciętnego Polaka mogą zaskoczyć:

  1. Chińczycy SĄ punktualni. Jeśli autobus odjeżdża o 15.45 to znaczy, że odjedzie niezależnie czy w nim siedzisz. Jeśli koncert zaczyna się o 19.00 to się zaczyna i nieważne, że honorowi goście jeszcze nie dotarli (ale i tak się ich wita).
  2. Na jezdni jest bałagan, a może raczej brak wszelkiej uważalności na pieszego. Tak - polscy kierowcy są kulturalni i ustępują miejsca. Tutaj się wchodzi prosto pod samochód.

No i wszędzie jest dużo chińczyków i w ogóle. Dodam jeszcze, że wczoraj wpadło mi do pokoju 12 małych chinek z Hong Kongu. Rozkoszny widok do prawdy! I jak zwykle nie było aparatu pod ręką (pomimo, że wziąłem trzy), bo wszystkie się akurat zaczęły ładować a karty pamięci załadowane po brzegi (a też wziąłem trzy). No nic, będę potem historie wnukom opowiadał.

Kategorie:  podróżowanie, życie
Zostaw komentarz: