June 10, 2008
Rysowanie światłem
Rysowanie światłem to całkiem świetna i śmieszna zabawa. Przepis prosty: statyw i długi czas naświetlania. A wyjść mogą cuda na kiju!
Jak to zrobić? ISO najniższe, przesłona najlepiej o jedną działkę mniej niż najmniejsza (w przypadku większości kitów to 16 zamiast 22 - kolejna zasada starych fotografów - unika się zmniejszenia rozdzielczości rzeczywistej zdjęcia) i jazda przed obiektyw z czymś co świeci. Ja wziąłem lampę zewnętrzną. Trzeba przy tym uważać, żeby nie zostać za długo w jednym miejscu, aby się nie zarejestrować (lub wręcz przeciwnie jak na powyższym zdjęciu).
Stwarza to też ciekawe możliwości z ustawianiem martwej natury (obok). Np. można rozświetlić krzesło od środka czy przestrzeń pomiędzy deskami a ścianą. Kolejne wiadro możliwości, na które wystarczy tylko odrobina czasu.
Ech, niestety kwestia czysto techniczna teraz. Matryce cyfrowe mają tą nieciekawą właściwość, że przy dłuższej rejestracji światła strasznie się grzeją. Znaczy to po prostu, że wyskakują gorące piksele w postaci kropeczek (nie mylić z szumem). Jaka na to rada? Olympus wynalazł coś co nie wiem jak nazwać, ale sprawdza się. Mianowicie po zrobieniu właściwego zdjęcia aparat wykonuje drugie przy zamkniętej migawce. Trwa to długo, ale efektem jest zdjęcie z odjętymi świecącymi pikselami z drugiego zdjęcia. Tak, zapomniałem włączyć tą funkcje, ale tylko dlatego, że nie było tych gupich kropeczek widać na wyświetlaczu! Można też oczywiście gimpować potem długo albo po prostu kupić aparat o większej matrycy (APS-C i wyżej).
Podsumowując polecam Owińska pod Poznaniem na niedzielny plener w piekelnym upale.






























Zostaw komentarz: