May 28, 2008
Urok kliszy
Nie ma to jak załadować Zenita E Agfą 400/36 do ręcznego wywoływania, wziąć 50/3,5 i 28/2,8 i wyjść na miasto. Muszę się jednak przyznać, że w pomiarze światła zaufałem Olympusowi. Nie to, żebym zapomniał jak to się robi, ale po prostu
nie ufam kilkudziesięcioletniemu światłomierzowi selenowemu (poza tym nigdzie nie podają jaki kąt on naprawdę mierzy).
Tylko: co można zrobić w godzinach południowych w Poznaniu? Parę pocztówek, przypomnieć sobie trochę zasad kompozycji, przyłapać obesrywujące wszystko gołębie na pomniku no i wyglądać profesjonalnie
z dwoma aparatami na szyi!
A co w tym najlepszego? Frajda z mieszania puszki z całą tą chemią i oglądanie efektów pracy dopiero po tygodniu. Nie mówiąc już o skanowaniu negatywu.
Potrzebna tylko jest 135-tka i do Chin ruszam na kliszy.































Zostaw komentarz: