February 16, 2008
Przed brakiem inwencji i umiejętności nie uratuje nawet pierwszej klasy modelka. Oto dowody:


Czasem lepiej do pracy się po prostu nie zabierać, bo szkoda czasu (już nawet nie własnego).
Czyli kolejna sobotnia mądrość: portretować trzeba umić - model wszystkiego za Ciebie nie zrobi. Niemniej jednak dziękuję modelce serdecznie i obiecuję poprawę na przyszłość!
Spotkałem archetypa! Na szczęście miałem ze sobą wybór aparatów i obiektywów do opracowania portretu.
Pochwalę się wcześniej jednak nowym samochodem (fotka obok). Prosto z salonu, ubezpieczony, wymyty i wypastowany. Tak jest! Koniec z chomikowaniem oszczędności po skarpetach!
Wracając do archetypa. Otóż i on:

Tramwaj nie pozostawia wiele możliwości, a walka z moherem nie była moim powołaniem, więc po namyśle zamiast Olka z Industarem 3,5/50 w ruch poszła Nokia 6300. Sesja telefonem komórkowym? Czemu nie?! Czyli koniec z ekshibicjonizmem sprzętowym (ale też nie przesadzajmy)!
Przypominam zatem czytelnikom zapędzonym w uliczki marketingu przemysłu fotograficznego (którego jestem obecnie elementem): nie sprzęt czyni fotografa (ale jednocześnie kupujcie u mnie to dostanę premię!)!
Ot i tyle sobotnich mądrości.
February 12, 2008
No i trafiłem na L4 z zapaleniem płuc i pierścieniem pośrednim 4/3-M42. Płacą mi więc za siedzenie w domu i sprawdzanie czy światło w Industarze 3,5/50 nie uległo zmianie po założeniu na standard 4/3. Otóż ze zrobionych zdjeć wynika, że nie, co mnie bardzo ucieszyło, bo mam właściwie nową-starą portretówkę 3,5/100 (ekwiwalent, ale ważne, że jaśniej niż w kicie).
Ponieważ na chorobowym tym bardziej trudno znaleźć panienkę do posta zamieszczam więc siebie i kroplówkę:

Pozdrawiam niniejszym izbę przyjęć w Szpitalu Wojewódzkim i bardzo miłą panią doktor. Dostałem własne łóżko, kroplówkę, EKG, rentgena (i to dwukrotnie!) i w ogóle same ochy i achy. Ciężko jest jednak chorować, bo nic się nie dzieje. Znaczy lekko właściwie, bo gdzie to tam do ciężkości jak się słucha Sketches Of Spain (uśmiechy dla wiadomo kogo). Mam nadzieję, że następny post będzie wreszcie merytoryczny, bo zebrało się trochę zaległości. Tymczasem L4 trwa, czyli może kolejny odcinek Dextera…
February 6, 2008
Czasami w pracy nie ma zbyt wiele do roboty, a wtedy…

Bo wyobraźnię trzeba ćwiczyć!
A mina współpracowników… bezcenna.
February 2, 2008
Odwiedził mnie dziwny osobnik, ubrany w kurtkę moro, na rowerze Goplana z wypaśnym plecakiem i dwoma nowymi lampkami. Widok iście żałosny, ale taka to właśnie sobota jest - od zjawisk nadprzyrodzonych.
February 1, 2008
Dociera do mnie coraz częściej, że nie lubię robić zdjęć nocą. Każdy może ustawić aparat i zrobić coś mniej lub bardziej efektownego (nawiązując do postu Kazika). Nudzi mnie to. Wczorajsza sesja zdjęciowa Poznania nie zafascynowała mnie tak jak praca w pseudo-studio i zaowocowała u mnie kilkoma średnimi zdjęciami. Oto, na ten przykład, symulacja szerokiego kąta:

Niby to efektowne, ale każdy, kto kupi odpowiednie szkło, może to zrobić jednym ujęciem (mi zajęło 6).
Tanim efekciarstwem nazwałbym też zdjęcie obok. Bierzesz kompakt i masz gotowe. Ja jeszcze podciągnąłem kontrast i wrzuciłem to wszystko na czarno-biało. Wyszło zdjęcie słabe (lub suabe) jak wiele innych. Czy ktoś ma pomysł na taki korytarz?
Daruję sobie pokazywanie efektów naświetlania ruchliwej ulicy przez 20 sekund. Bardziej pociągnęło mnie jedynie wyszukiwanie motywów jak poniższy:

W skrócie: nie znam się i nie orientuję. Całe szczęście, że wieczór (a właściwie już noc) skończyła się nieco energiczniej, bo tytułowym słowem tego posta. Z tego co pamiętam to fotografowanie torowisk PKP jest troszkę nielegalne, więc kolega stojąc z Nikonem na statywie w świetle reflektora ochrony mógł poczuć się nieswojo. Biegliśmy szybko (tak szybko jak można biec trzymając duży rozstawiony statyw z aparatem). Jak inaczej można było to skwitować jak nie Żubrem pod Sheratonem? Lecę do roboty…