January 20, 2008
McDonald’s po polsku
Po raz pierwszy od NYC udałem się do McDonalda (ale nie byłem tam z Milesem, gdzież bym śmiał!)! No więc… jest inaczej niż na Manhattanie! Dwie zauważalne na pierwszy rzut oka różnice:![]()
- Ceny nie są adekwatne do zarobków jak w USA (gdzie te hamburgery po $.99?).
- Lokal jest zdecydowanie bardziej ekskluzywny (z wystroju, nie, że czystszy).
No dobra, może to jeszcze niewiele, ale prawdziwy hit jest jak się zachce (zdjęcie z prawej)! Napis ów jest poparty konsolą z przyciskami umieszczoną tuż nad klamką. Wracam zatem po rachunek, ale (cholera!) zgubiłem/nie ma! Sprawdzam więc czy drzwi są na pewno zamknięte. Naduszam - owszem, ale po chwili podchmielony gość (jest sobota po północy) mi otwiera od wewnątrz triumfalnie oznajmiając: “2008!!” (znaczy się to kod chyba jest).
I gdzież to nam jeszcze do nieograniczonych, samoobsługowych dolewek wszelkich napojów z USA?






























kazik, January 20th, 2008, 8:30 pm
dwie uwagi.
1) widzi mi się, że to kolejny wpis z cyklu: “jak to fajnie jest w USA, a jak to niefajnie jest w Polandii”;
2) nieograniczone samoobsługowe dolewki już gdzieniegdzie są, w KFC koło rotundy na przykład.
Leon, January 21st, 2008, 11:19 am
ad 1) jak pojedziesz to sam tak będziesz pisał
ad 2) ale co z tego jak się chce siku?