December 18, 2007
Trygonometria chodzenia
Szanowni Czytelnicy, zwróćcie proszę uwagę na poniższy fragment chodnika:
Nie jest to na pozór zwykły chodnik! Więcej: jest to dość skomplikowany, trygonometrycznie trudny do przejścia chodnik. Cały problem zaczyna się, gdy chce się przekształcić wzór na ziemi na prędkość chodzenia. Optymalna ilość kroków do przejścia najmniejszego, branego pod uwagę fragmentu chodnika to 5-6 (odległość pomiędzy co dwiema czarnymi liniami zawierająca dwa duże, białe kwadraty). Jeżeli założymy, że odległość ta to 2π (co jest dość naturalne, bo zawiera przecież dwa mniejsze, łatwe do podzielenia fragmenty) to wyjdzie na to, że jednym krokiem pokonujemy 60° lub 72°. Jakby tego było mało to prawdziwe problemy zaczynają się, gdy chodzimy tangensoidą, a nie sinusoidą! W przypadku funkcji tangens nie można przecież wdepnąć w połowie białego kwadratu (tam funkcja nie istnieje!) odpadają więc kroki typu: π/4, π/2 i π/6 (czyli odpowiednio kąty 45°, 90° i 30° - drobniej chyba nikt nie chodzi). Sinusoida jest jak najbardziej w porządku, ale… gdy dołożymy do tego ruch po naszej sinusoidzie będziemy szli jak pijani. O wiele łatwiej iść już po funkcji arctan (tutaj się odwołuję do podstaw analizy matematycznej Czytelnika), bo jedynym problemem będzie miejsce zerowe tej funkcji, dalej już nikt uwagi na nas nie zwróci.
Kolejny problem: ruch czubka naszej głowy. Kolejna sinusoida! A właściwie cosinusoida, bo zaczyna się, kiedy stoimy na jednej z nóg, czyli np. w momencie pobytu na jednej z czarnych linii. I tu nasuwa się pytanie: dlaczego to ze sobą nie interferuje? Albo jeszcze pójdźmy za ciosem: jaki interwał to stworzy? Niech to będzie pytanie skierowane do Czytelnika (takie podbijanie poczytalności).
Na koniec Panienka. Pozdrawiam!






























Zostaw komentarz: