May 27, 2009

Zdjęcia nocne

Robienie zdjęć nocą nie jest moją domeną (o czym już kiedyś wspominałem). Mając jednak ostatnio styczność z tematem przy innej okazji musiałem zastosować się do zasad sztuki.

W tej dziedzinie warto wiedzieć, mieć świadomość i pamiętać o dwóch rzeczach:

  1. Zdjęć nocnych nie wykonujemy nocą.
  2. Dydaktycznie warto zajrzeć i dowiedzieć się co to jest efekt Schwarzschilda.

Zatem czemu nie nocą? Abo wtedy jest nie tyle za ciemno (to byłoby zbyt proste) co po prostu obrazy stają sie zbyt mało kontrastowe. Poza tym okres między zmierzchem a nocą, kiedy niebo jest jeszcze błękitne świetnie uwydatni kształty budynków i innych obiektów. Po prostu lepszy jest bardzo ciemny błękit niż wielka czarna plama:

Druga sprawa to efekt Schwarzchilda.  Strzeszczając jego działanie można powiedzieć, że wykonywanie zdjęć nocnych o ekspozycjach kilkusekundowych czasami jest łatwiejsze “na oko” niż przy korzystaniu z wszechobecnych TTLi. Zresztą przy takich fotach generalnie łatwiej się pracuje w manualach chociażby ze względu na autofokus.

Dla może nieco mniej zorientowanych: nie, nie da się zrobić kilkusekundowej ekspozycji “z łapy” - potrzebny jest statyw lub cokolwiek w otoczeniu co możecie nazwać tym mianem (np. w Chinach statywami są setki skuterów stojące po kątach).

Komentarze (0) Kategorie:  fotografia

May 3, 2009

Wiosennie

Podobnie jak w zeszłym roku pogoda w okolicach weekendu majowego dopisała i ponownie jest okazja dobyć filtr polaryzacyjny. Podobnie również jest okazja spędzić trochę czasu na muzykowaniu jak i mniejszym czy większym obijaniu się. Pola żółte, niebo niebieskie, czegóż więcej chcieć?:

Jest też przy tym okazja skorzystać z uroków modelki zawsze chętnej do współpracy, choć nieco rozbrykanej:Chasing a tireThe Dancer

Można by w tym momencie napisać o zastosowaniu lampy błyskowej w takich warunkach, prostym składaniu panoram, ponownie o filtrze polaryzacyjnym (tutaj odsyłam do zeszłorocznego wpisu) i wreszcie o tym jak to rzepak brudzi spodnie. No można - pyłek rzepaku schodzi przy użyciu wody.

January 17, 2009

Mityczna pięćdziesiątka

Rozmawiając z pewnym człowiekiem_krzywo_robiącym_zdjęcia przypomniał mi się pewien mit obowiązujący po dziś dzień niczym przesądy ludowe:

Cały świat kocha 50 mm

Genezę tej ideologii znajdziemy już w starych książkach fotograficznych mówiących, że jest to obiektyw normalny - reprezentujący pole widzenia oka ludzkiego. Prawda? I ja również się z tym zgadzam. Problem jednak polega na tym, że nieco zmieniły nam się rozmiary materiału światłoczułego. Zatem 50mm w większości aparatów to jakieś 80mm (w 4/3 100mm). I co? I ciągle jest tak samo? Nic się nie zmieniło? Używając klasycznego nazewnictwa z obiektywu normalnego zrobił nam się teleobiektyw. Co się więc dzieje, że wszyscy nagle potrzebują niezbyt długiego teleobiektywu zamiast szerokich kątów? Otóż nic się nie stało nowego. Ludzie i tak kupują 50tkę, bo jest dobra i tania, a po jakimś czasie sami przyznają, że pożytek z niej mniejszy niż by się spodziewali. Nie piszę, rzecz jasna, a ludziach, którzy wiedzą ile to 50 mm, ale o tych, którzy tego nie wiedzą i dla nich robienie portertu z 50 mm to jest to samo co ze 135.

“…ale jest jasny!”

Brawo! No, jasny, ale to ciągle teleobiektyw. Czy światłosiłą się robi zdjęcia? Odnoszę wrażenie, że jest to kwestia mody i pójścia na fali. Niekonsekwencję tej tendencji ukazuje fakt, że jak ktoś kupuje kompakt to potrzebuje jak najszerszego kąta (ha! myślicie, że 28 to szeroko? to zdecydowanie jeszcze za mało!).

A tourist Więc może na fali tych przemyśleń zaapeluję: Ludzie! Róbcie zdjęcia! …i przestańcie kupować pięćdziesiątki!

…a jak już zrobicie wystarczająco dużo zdjęć i komuś się spodobają (and I really mean it: spo-do-ba-ją - nie grupce znajomych czy kółku zainteresowań na politechnice) to se wtedy kupcie co potrzebujecie, bo już będzie wiadomo, że nikomu truć o swoim sprzęcie nie będziecie, a nareszcie o zdjęciach.

No! Wyrzuciłem to z siebie, ale dobrze tak czasem pojechać po całości! Pozdrawiam i nie.

Komentarze (2) Kategorie:  fotografia

Fotografia komórkowa

Spoglądam czasami na tajniackie ujęcie wykonane Nokią 6300 w tramwaju poznańskim i ze zdumienia wyjść nie mogę (zarówno dla techniki ukrytej w naszych kieszeniach jak i tramwajów niosących ciekawy folklor):

Moheir beret (an archetype)

Ech, leżą mi na zapleczu nieopublikowane testy kart pamięci, dyskusja o pięćdziesiątkach, ale tak jakoś… leniwie jest. Czego w sumie i Wam życzę!

Komentarze (0) Kategorie:  fotografia

January 7, 2009

Jeszcze świątecznie

Zanim lenistwo ostatniego, wyjątkowo długiego, weekendu przeminie i na dobre pogodzimy się z nadejściem nowego roku (i tym, że postanowienia noworoczne poddać realizacji będą się musiały) i ja jeszcze poddam się refleksji.

Here it is! Bam!

The Cheesecake

I jak zwykle okazuje się, że najlepsze jest czekanie, obwąchiwanie ciast i innych takich oraz spotkania z przyjaciółmi.

Życzę zatem wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku, a przede wszystkim tak modnego ostatnio Szczęścia!

Aha, załączam alkoholowo-muzyczne pozdrowienie (wszystko w najlepszym wydaniu!):

s'good to have friends New Year's Eve - the usuall

Komentarze (2) Kategorie:  życie

November 23, 2008

Listopad

Jest listopad, przyszedł śnieg (tu na Mazowszu przynajmniej). Trzeba się czasem ogarnąć i ruszyć do przodu.

Zacznę przesłaniem (starym zresztą i odnalezionym jeszcze w Wielkopolsce):

The message...

a skończę na przesłaniu ‘oponowym’, bo tylko takie na myśl mi dzisiaj przychodzi:

Me, a tire and my Olympus bag

Pozdrawiam jednocześnie Poznań i wszystkie miasta, w których mieszkałem!

Komentarze (6) Kategorie:  życie

September 2, 2008

Jeszcze raz o kliszy

Wszystkim tym, którzy zapomnieli o zdjęciach analogowych i nie wiedzą czego im brakuje w swoich cyfrowych pukawkach dedykuję kilka poniższych zdjęć. Ja jestem zauroczony tym co na nich widać:

Night-wandering in Macau VI

Macau Tower

Po resztę moich analogów możecie zajrzeć tutaj.

Komentarze (0) Kategorie:  fotografia

September 1, 2008

Dziwne weekendy II

Pyry z gzikiem Integrowanie się z rdzenną ludnością Poznania ma swoje niewątpliwe zalety. Poznaje się w ten sposób tradycyjne (nie mylić z wyszukane) i bardzo smaczne miejscowe potrawy. Na zdjęciu po lewej pyry z gzikiem. Tłumaczenie dla ludzi spoza Victor (Chile) playing some latino music terenów pyrowych: kartofle/ziemniaki z serem. Palce lizać! Do tego można dołożyć paradowanie w krakowiaku po Środzie Wielkopolskiej, odkrycie, że klisza, którą się założyło jeszcze w Chinach pękła (ale szczęśliwie na koniec i teraz sobie grzecznie schnie na sznurku) i się robi dziwnie i nietypowo. Ważne, że nudą nie wieje.

Komentarze (0) Kategorie:  życie

August 28, 2008

Dziwne weekendy

p8240149.JPG Ileż to jeszcze mi przyjdzie w życiu robić dziwnych rzeczy (fota na lewo). Weekend z wariatkami w  strojach ludowych to na pewno coś… nietypowego! Po czymś takim dobrze czasem wrócić do domu i znaleźć starą dedykację sprzed lat:

p8250001.gif

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Komentarze (2) Kategorie:  życie

Canon EOS 30 - krótka recenzja

Okazję jaka mi się nasunęła kilka dni temu, wykorzystałem dość dokładnie. Szybko zrobiłem rolkę filmu, zeskanowałem, przejrzałem zdjęcia no i oczywiście empirycznie zapoznałem się z jednym z wielkich EOSów.

Yet another analog picture

Postęp jaki dokonał się od ery Starta, Zenita E czy Praktici MTL3 widoczny jest gołym okiem. Nie trzeba już zakładać ręcznie filmu i bać się, że nie załapał. Canon sam chwyta rolkę i przesuwa do odpowiedniego momentu tak, że już pierwsze zdjęcie będzie na 100% udane. W 30tce wsadzono już większość rzeczy znanych z dzisiejszych cyfrówek: trzy rodzaje pomiaru światła, operowanie kompensacją ekspozycji, autofocus.

Pierwsza refleksja jest prosta i bezczelna: słaby autofocus. Możemy narzekać i mierzyć prędkości dzisiejszych autofocusów, ale jak spróbowałem tego z EOSa 30 to doceniłem swojego Olympusa 410. Nie wiem czy to kwestia postępu technicznego ostatnich lat, ale AF w Olku jest o wiele pewniejszy i dokładniejszy. Canon szybko gubi się w słabym świetle, wydaje mi się, że dość długo też celuje. A propos: bardzo ciekawa jest funkcja eye-control. Pozwala ona sterować wyborem pól AF wzrokiem. Po jej odpowiednim skalibrowaniu można ostrzyć tam gdzie spojrzymy. Rzeczywiście to działa i naprawdę aparat ostrzy w zależności od tego, na który z 7 punktów AF spojrzymy. Czy jest to wygodne? W dzisiejszych aparatch tego nie ma i w sumie się nie dziwię. Funkcja sprawia problemy wtedy, gdy chciałem po wyostrzeniu sprawdzić parametry ekspozycji wyświetlane pod kadrem. AF automatycznie wariuje i zaczyna szukać ostrości w innych punktach. Efektem tego wyszło mi dość ciekawe zdjęcie po prawej. Być może jest to tylko kwestia przyzwyczajenia i jest to o wiele szybsze niż klikanie dżojstykami i innymi takimi w dzisiejszych lustrzankach. Dla mnie to gadżet bez którego można się obejść.

f1000003.jpgCo z obiektywem z zestawu (28-80 mm f/3,5-5,6)? Standardowy kit dał w tym przypadku standardowe efekty (zdjęcie po lewej). Jak zwykle dystorsje (w tym przypadku łatwo widoczna beczkowata) i do tego niewielka winieta. Nie zmienia to faktu, że jednak jest wiele obiektywów na rynku, które bez problemu nadrobią braki tego kitu. W końcu to pełna klatka i tutaj tania canonowska pięćdziesiątka jest rzeczywiście pięćdziesiątką, a nie 80tką. No i zawsze można kupić pierścień pośredni i dołożyć różne stare manuale.

Na to wszystko jeszcze dochodzi urok zdjęć z kliszy. Wyczekane, przemyślane, o zupełnie innej geometrii, głębi ostrości i kolorach. Niby Canon EOS 30 robi to samo co stary Zenit E, ale jednak wszystkie technologie i różnicę kilku dekad widać. Jeszcze kilka lat temu nie pomyślałbym, że otrzymam takie wsparcie ze strony aparatu podczas robienia zdjęć na kliszy. Dzisiaj ciężko pomyśleć, że komuś w ogóle chce się w ten sposób pracować. A czasem dobrze po prostu wrócić do jednego z wielkich gigantów ery analogowej i strzelić rolkę filmu…

Komentarze (0) Kategorie:  fotografia